poniedziałek, 22 czerwca 2015

Obudzilam sie...

...dzisiaj po kilku godzinach snu. Zanim otworzylam oczy pomyslalam - chwilo trwaj. Zero jakichkolwiek dolegliwosci. Pod reka czulam cieple futerko wtulone we mnie. Otworzylam oczy. Zobaczylam Pytlusie lezaca na pleckach. Moja reka lezala na jej brzuszku. Ona dwoma lapkami trzymala sie tej mojej dloni. Pyszczek miala otwarty i cichutko posapywala. Usmiechnelam sie na ten widok. Moglam spokojnie przyjrzec sie jej szczerbatym zabkom, ktore wypadly, ktore juz odrosly. Nie wiem jak dlugo tak sie przygladalam. Poczulam sie naprawde blogo. Po jakims czasie Pytlusia kichnela, zauwazyla, ze na nia patrze, zerwala sie na swoje cztery lapy i na powitanie zaczela pytlowac jezorkiem po calej mojej twarzy mlaskajac smiesznie i dziko merdajac ogonkniem, jakby wrocila z bardzo dlugiej podrozy. Zaczelam sie z nia bawic. Przyniosla misia. Polozyla go przede mna. Gdy wyciagnelam do niego reke, zlapala go szybciutko i uciekla. Tak kilka razy. Cieszyla sie jakby sprawialo jej przyjemnosc, ze udalo jej sie zrobic mnie w konia. Potem przyniosla pileczke. Gdy ja rzucilam biegla smiesznie w podskokach, boksujac czasami w miejscu, bo jej sie lapki slizgaly po parkiecie, futerko rozwiane, szczescie wymalowane na pyszczku. Przynosila ja z powrotem i czekala, az rzuce z powrotem. Ile ten piesek ma energii!! Potem pileczka jej sie znudzila to zaczela biegac po calym mieszkaniu w kolko. Smigala jak blyskawica. Zatrzymywala sie chwilami i cos tam pod noskiem powarkiwala, jakby mowila mi, abym sie tez ruszyla i z nia pobiegala. Skonczyla ten maraton gdy w ktoryms momencie nie wyrobila sie z zakretem i uderzyla glowka w fotel. Chyba zabolalo, ale nie pisnela ani razu. Bawilam sie z nia dalej. Potem wstalam wreszcie, poszlam zrobic sobie kawe i pierwsze sniadanie od kilku dni. Zanim wzielam sie za swoje sniadanie, usiadlam na podlodze i zaczelam brac chrupki w rece i udawac, ze je jem. Dopiero wtedy Pytlusia zainteresowala sie swoim jedzonkiem. Odglos schrupywanego jedzonka szczerbatymi zabkami rozczulil mnie. Postanowilam, ze dzisiaj, chocby nie wiem co, nie bede narzekac. Dzien zaczal sie pieknie...niech trwa...

Oto moj Promyczek :)

31 komentarzy:

  1. Gratuluje takiego madrego pieska. Przesylam pozdrowienia i zycze duzo sil. Trzeba wierzyc ze po nocy nadejdzie dzien.

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie, że się lepiej czujesz. Śliczniutka ta Twoja Pytlusia:) Ciesz się nią!
    Agata

    OdpowiedzUsuń
  3. Chciałabym napisać Ci coś, żebyś od razu zadarła nos do góry, roześmiała się i popędziła przed siebie, bo tam czeka przecież na Ciebie radość i uśmiech. Wiem, że tak jest,... ale nie wiem, jak Cię przekonać.... Może Pytluś to zrobi:))

    OdpowiedzUsuń
  4. Taki psiak to dobra sprawa na depresję. pocieszy, uśmiecha się do Ciebie od rana, pilnuje, jak jest źle - tak jak pisałaś w którymś wcześniejszym poście. I jednak zmusza do pewnej aktywności, nawet, jak sama nie chcesz nic zrobić dla siebie, to o psa zadbasz. A w ogóle, to prześmieszna z niej mordka :).
    Trzymaj się, dziewczyno, jakbyś chciała pogadać, to pisz na priv - depresję niestety znam, przerabiam, chociaż nie aż tak poważnie jak Ty. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jaki sliczny!!!! Strasznie mi sie marzy taki piesek! Ciezko jednak pogodzic psa z praca, musialby byc sam przez wiele godzin dziennie.. :(

    OdpowiedzUsuń
  6. a moze jakas sasiadka, babcia na emeryturze, moglaby z pieskiem w dzien posiedziec?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie mam takiej opcji...:((
      Myslalam tez o kocie, ale nie jestem
      do konca przekonana czy polubie kota, a to nie zabawka przeciez....

      Usuń
    2. Mysle, ze do kazdego zwierzaka mozna sie przyzwyczaic. Mnie kiedys znajomi postawili przed faktem dokonanym i zakomunikowali, ze albo biore kroliczka do siebie, albo on idzie na pasztet. Wzielam. Po pol roku mi zdechl. Bardzo to przezylam. Nie myslalam, ze zwykly kroliczek moze tyle radosci wniesc do zycia.

      Usuń
  7. Przesłodka futrzana kuleczka! Mój piesek odszedł za Tęczowy Most 5 lat temu, a ja wciąż za nim tęsknię - był z nami 16,5 roku i dał nam mnóstwo radości. Wg mnie pies w domu= szczęście w domu.Niestety z uwagi na stan zdrowia i wiek już żadnego psa u nas nie będzie- nie mamy prawa skazać go na ewentualne sieroctwo czy inne niedogodności tylko dlatego, że chcemy mieć psa.
    Pomerdaj ślicznotkę za uszkami, proszę!
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi przykro z powodu Twojej straty. Tak, piesek to niesamowite szczescie. Pomerdalam Pytlusie za uszkami. Byla bardzo zadowolona ;) Pozdrawiam.

      Usuń
  8. Masz slicznego pieska, az milo zobaczyc i poczytac. Pozdrawiam :)
    sad.a.5

    OdpowiedzUsuń
  9. Zwierzęta są mądrzejsze niż nam się wydaje! One po prostu czują! Gdy było ciężko, mąż znalazł w okolicy mini zoo, które było praktycznie puste w tygodniu. Woził mnie tam codziennie i karmiliśmy zwierzaki. To bardzo pomogło się oderwać. Niedawno podjęliśmy decyzję o psie. Czekamy na odpowiedni moment, i na pewno kudłata kulka pojawi się w naszym domu...psy są tak radosne, że nie sposób, choć na chwilę poddać się im i tak zwyczajnie, beztrosko roześmiać ;) Trzymaj się ciepło w ten zimny dzień.

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak, pieski sa niesamowite. Ich energia i beztroska udziela mi sie co raz czesciej. Fajnie, ze bedziesz miala taka mila kulke w domu. Mam nadzieje, ze pokazesz? :)
    Trzymaj sie cieplutko i glowa do gory! Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że pokażę, zdjęć Twojej pociechy też przydałoby się jeszcze trochę;)

      Usuń
    2. super! Nie moge sie juz doczekac! :) Pytlusie tez bede pokazywac co jakis czas :)

      Usuń
  11. śliczny i kochany piesiaczek..zwierzaczki dają tyle ciepła

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to prawda... daja tyle ciepla i niewymuszonego usmiechu...

      Usuń
  12. Piesek śliczny. Trzymam mocno kciuki za ciebie. Idę twoją ścieżką, ale nie jest aż tak dramatycznie.Jakoś daję radę,nie wiem na ile starczy mi tego jakoś.
    Ale muszę ci to powiedzieć. Nie zapominaj,że to ty opiekujesz się pieskiem, nie piesek tobą, że skoro podjęłaś to ryzyko, to zaciśnij mocno zęby, czapkę na głowę, i daj jej te spacery. Przepraszam, ale jestem mocno wyczulona w tym temacie:( Miej zawsze w głowie,że masz ją na chwilę, nie wiesz czy na 20 lat na 2, czy na 2 dni jeszcze. Udźwigniesz? Kibicuję ci bardzo, wracaj do zdrowia :*
    A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak... staram sie jak moge. Teraz chwilowo sasiadka zabiera Pytlusie na spacery. Bardzo mnie doluje mysl, ze Pytlusia ma ze mna zle, a przeciez ten kochany zwierzaczek nie zasluguje na to. W domu ciagle bawie sie z nia, aby nadrobic zaleglosci spacerowe, ale wiem, ze to nie to samo. Musze wziac sie w garsc! Nie mam innego wyjscia! Tylko potrzebuje jeszcze odrobinke czasu :(

      Usuń
  13. No to Pytluś czy Promyczek???? Wygląda przeuroczo :))
    Dla formalności pytam, bo mam znajomego, co zmienia imię swojego psa co kilka miesięcy. A psinka dobrze to toleruje, najwyraźniej na głos właściciela reaguje a nie imię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I Pytlus, i Promyczek, i Bessie i Szadolek (od Shadow/cien:) i mase innych zdrobnien uzywam i na wszystkie reaguje... moze ona po prostu na moj glos tez reaguje?

      Usuń
    2. ale oficjalnie po polsku nazywa sie Pytlusia, a po angielsku Bessie :)

      Usuń
  14. No wlasnie raz Pytlusia drugi raz Bessy, a ja myslalem, ze to 2 rozne suczki - a jak Ty ja wabisz, - Bora ?

    pyrsk
    Ballest

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Balcio!
      Dla mnie to jest Pytlusia, a dla Kanadyjczykow na ulicy,
      weterynarza i potencjalnego trenera to jest Bessie :)

      Pyrsk,

      Usuń
  15. Bora, a wiesz o tym, ze pies wiecej rozumie jak sobie wyobrazic mozemy, co najmni ja mam takie wrazenie.
    Do tego zwierze wyczuje kto ma dobre sumienie i sie dobrze do niego odnosi.
    Tobie zycze duzo uciechy z Pytlusia ? a skad wzielas to imie, znasz jedo etymologie , albo sama wymyslalas ?

    Pyrsk
    ballest

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, pieski zdecydowanie czasami wydaja sie madrzejsze nawet od ludzi :) Slowo Pytlusia tak sie do mnie przyplatalo, gdy odebralam ja z lotniska i wyciagnelam z jej kojca?klatki? to od razu zaczela mielic jezorkiem w powietrzu smiesznie przy tym mlaskajac i podskakujac... i czekala tylko na okazje, aby buziaki rozdawac... tak pytlowala tym jezorkiem w powietrzu... i zostala Pytlusia :)))

      Usuń